Z pamiętnika złotnika..ORNO
sobota, 6 marca 2010
Nazwa ORNO pochodzi z łaciny i oznacza „zdobię”. Spółdzielnia powstała w Warszawie w 1949 roku z inicjatywy artystów i rzemieślników – jubilerów, m.in. Romualda Rochackiego i Adama Jabłońskiego. Zbierała zamówienia państwowe i instytucjonalne na insygnia dla władz miejskich, państwowych czy wyższych uczelni. Wykonywano też prace w reprezentacyjnych obiektach architektonicznych, ale głównym nurtem twórczości była biżuteria. Wieloletnim kierownikiem artystycznym był Adam Jabłoński.

ORNO, solniczka srebrna, Polska Ludowa, do kupienia w antykwariacie Atena w Warszawie, przy ul. Gałczyńskiego 7, zdjęcie wł. antykwariatu
Projekt każdego członka spółdzielni po uzyskaniu pozytywnej oceny właściwej komisji trafiały do krótkoseryjnej, rękodzielniczej produkcji. Wykonana głównie ze srebra, bogato zdobiona kamieniami szlachetnymi i półszlachetnymi biżuteria była wysoko ceniona głównie w latach 50-tych i 60-tych. Wykonywano także galanterię złotniczą i wyroby korpusowe. Firma zajmowała się również szkoleniem artystów-rzemieślników. Ze spółdzielnią współpracowali m.in. Maria Kierkus, Włodzimierz Skawiński czy Henryk Grunwald, który był w ORNO wykładowcą i konsultantem. W 1998 roku spółdzielnia zakończyła swoją działalność. (na podstawie tekstu „ORNO – życiowa pasja Romualda Rochackiego” Katarzyny Paciorek-Rudkowskiej).

ORNO, solniczka z łyżeczką, Polska Ludowa, do kupienia w antykwariacie Atena w Warszawie, przy ul. Gałczyńskiego 7, zdjęcie wł. antykwariatu


Bardzo pięknie proszę ewentualnych Czytających, zwłaszcza tych bardziej serio zainteresowanych ORNO o sięganie do źródeł bezspornych. Należą do nich tzw. Księga ORNO, znajdująca się w warszawskim Muzeum Narodowym, oraz dokumenty znajdujące się w posiadaniu Rodziny. Niestety wiele późniejszych publikacji nie do końca oparte były na źródłach oryginalnych i stąd od dziesiecioleci narastają w sprawach ORNO pewne nieporozumienia.
Jacek A. Rochacki
syn Romualda Rochackiego
Dziękujemy za cenną informację:)
Pozdrawiamy
Wygląda troche jak z babcinego kredensu. Pewnie ma wartość i znaczenie. Żałuje tylko, że tego nie zauważam, ale wierzę znawcom na słowo.
Nie należy także zapominać o ważnej części działalności, jaką było wykonywanie unikatowej biżuterii dla klientów indywidualnych. Mam do tej pory wiele srebrnych wyrobów stworzonych według moich szkiców, Przyznać muszę, że prace te wykonane z należytą pieczołowitością od ponad 20 lat służa i zdobią